Odczarować gryzonie 2019 – relacja z wystawy szczurów

Odczarować gryzonie 2019

Image 1 of 21

Odczarować gryzonie 2019 - Ian znany tez jako Biały Miś doczekał się własnych koszulek i toreb

Wystawa “Odczarować gryzonie”, to jedno z moich ulubionych wydarzeń w roku. Cieszę się, że na stałe weszło do kalendarza szczurzych fanów w Polsce. Już czwarty raz na Bielanach miłośnicy szczurów zebrali się pod jednym dachem, żeby szczerzyć miłość do gryzoni wśród wszystkich zwiedzających.

Wystawa szczurów i myszy, konkurs agility, albo po prostu zakupy – każdy szczurzy rodzic mógł tu znaleźć dla siebie jakąś przyjemność. Muszę przyznać, że ja przychodzę co roku głównie na zakupy. Nie ma bowiem lepszego miejsca, żeby za jednym zamachem kupić hamaczki, torby, koszulki, pojniki, karmę i dziesiątki szczurzych drobiazgów, z których każdy budzi zachwyt i cieszy oko. Drugi powód to rozmowy. Na co dzień czuję się dość osamotniona ze swoim hobby. Tymczasem na szczurzych wystawach spotykam zawsze znajomych z Instagrama czy Facebooka, osoby, które pomagały mi nauczyć się szyć hamaki, robić pierwsze szczurze sesje zdjęciowe, lub które wspierały mnie dobrym słowem w trudnych chwilach. Spędzienie czasu z podobnie zakręconymi pasjonatami gryzoni to zawsze ogromna radość!

Muszę wam wyznać, że tym roku najwięcej wydałam na stoiskach “Pupilkowo” i “W guście gryzonia”. Ile można żyć w szmatkach po poprzednim stadzie?! Moim labikom należały się już nowe hamaczki, a pierwsze urodziny stada były świetną wymówką. Kupiłam więc całkowicie nowy wystrój klatki, od sputników i pojników po wygodne hamaki z solidnego polaru. Właśnie je testujemy i wygląda na to, że jednak dla mojego obecnego stada nie ma nic lepszego ponad sputniki. Nawet ich futro nabrało zapachu plastiku. Na hamaki wylegają tylko gdy robi się im za gorąco w kupie białej sierści ściśniętej pod sufitem klatki.

Zatrzymałam się także przy stoiskach Edziowatych Szpargałów, Białego Misia (gdzie bohaterem byl znany słodziak z Instagrama Ian the rat), Vivy! Gryzonie, Przytułka Ratatuj, Ogonka i Lab Rescue. Głównie po to aby pogadać ze szczurzymi znajomymi i dowiedzieć się, co tam nowego u nich słychać.

(W tym miejscu chcę was gorąco zachęcić do wspierania Vivy, Ratatuja i Lab Rescue. Ci ludzie robią niesamowicie dużo dobrego, chociaż nie jest o nich zawsze głośno. A powinno. Miałam okazję przyjrzeć się ich codzienności z bliska i poziom ich zaangażowania w polepszanie bytu zwierząt był dla mnie trudny do objęcia moim małym rozumkiem. A do tego wszystkiego zawsze służą radą, uśmiechem i dobrym słowem).

Wróćmy jednak do samej wystawy. Odniosłam wrażenie, że w tym roku było trochę mniej uczestników, ale cieszy mnie że oprócz szczurów pojawiły się też myszy. Serce mi topnieje za każdym razem kiedy patrzę na te urocze maleństwa! Jak co roku można było też zaobserwować pewne hodowlane trendy. Fuzzy nigdy się nie nudzą, to oczywiste, ale takiego nagromadzenia syjamów nie widziałam w poprzednich latach. Nadal z mody nie wychodzą też wszystkie odcienie szarego futra. Wyników wystawy nie będę tu przytaczać, bo byłaby to długa lista. Dlatego jeśli jesteście ciekawi szczegółów – zerknijcie na stronę wydarzenia Odczarować szczury IV na Facebooku. W tym roku szczury oceniały Sari Andersson z Finlandii i Helena Hanusová Lužná z Czech, a myszy Ewa Glen z Polski.

Dużo emocji zawsze budzi we mnie konkurs agility, choć mam wrażenie, że warunki panujące na wystawie są zbyt stresujące dla uczestników. Ogrom pchających się ludzi, hałas i nieznany tor przeszkód utrudniają pokazanie umiejętności, które ogonki bez problemu prezentują w social media. A szkoda. Myślę, że pełen komfort mogłoby zagwarantować uczestnikom wyłącznie oddzielne, wyciszone pomieszczenie, co z drugiej strony utrudniłoby zwiedzającym oglądanie konkurencji. Ideałem byłaby relacja na telebimie, z zawodów odbywających się w zamkniętym pokoju, gdzie wstęp mieliby wyłącznie sędziowie i właściciele. Patrząc na rozwój wystawy, kto wie, może będzie to możliwe w kolejnych latach.

Na sam koniec nie mogę wspomnieć o prezentacjach i mini-wykładach, które co roku są niezwykle ciekawe. Tym razem największy szacunek wzbudziło we mnie zobaczenie tygodniowego kalendarza jednej z koleżanek prowadzącej dom tymczasowy. To dopiero organizacja i poświęcenie własnego czasu na pomoc szczurom! Chapeau bas!

Wyrazy szacunku i podziękowania należą się też organizatorom i sponsorom wystawy. Mam pełną świadomość, że promocja szczurów w Polsce nie należy do najłatwiejszych, a zorganizowanie funduszy na coraz większe przedsięwzięcie to spore wyzwanie. Dlatego podziwiam Was za konsekwencję, zaangażowanie lokalnych władz, otwarcie na zwykłych ludzi, którzy wychodzą z wystawy z odrobinę lepszą wiedzą o gryzoniach, i naprawdę świetną organizację. Dziękuję Wam za ten wspaniały dzień, na który zawsze czekam z taką radością w sercu.

Kasia