Dlaczego szczury?

Dlaczego szczury? To pytanie słyszę właściwie za każdym razem, kiedy ktoś dowiaduje się, że pod moim dachem żyje banda gryzoni. Aby poznać odpowiedź musimy cofnąć się do 1989 roku.

Szkoła podstawowa na jednym z osiedli z wielkiej płyty. Klasy liczą po 40 osób, więc grupy rozwrzeszczanych dzieci w granatowych mundurkach ledwo mieszczą się na korytarzu. Ponad tłum siedmiolatków wybija się nastoletnia dziewczyna, w skórzanej kurtce. Ot, starsza siostra, która przyszła odebrać młodszą po lekcjach. Wyróżnia ją jednak jeden drobny szczegół… biały szczur pod kołnierzem. Kiedy ją zobaczyłam, wydała mi się ucieleśnieniem dorosłości, wolności i buntu. Patrzyłam na nią zafascynowana, oczami pełnymi absolutnego zachwytu.

Tego dnia, po powrocie do domu, oznajmiłam mamie:
– Chcę szczura.
Jak możecie się domyślić, mama gdzieś pomiędzy zmywaniem talerzy a robieniem zakupów odpowiedziała:
– Po moim trupie. Jak będziesz dorosła to sobie kupisz.

I tak oto, dwadzieścia parę lat później, kiedy próbowałam przypomnieć sobie, o czym właściwie marzyłam w życiu i co jest rzeczywiście moje, sięgając do wspomnień zobaczyłam tego białego szczura. Ucieleśnienie buntu i wolności. Tego właśnie potrzebowałam. To był cel w dziesiątkę!

Postawiłam mojego męża przed faktem dokonanym, wyszukałam najbliżej mieszkającego certyfikowanego hodowcę i zanim się obejrzałam, pod moim dachem zawitały rasowe przedstawicielki swojej rasy – Lia i Lizzy. Małe kruszynki, całkowicie uzależnione ode mnie. Wkrótce dołączyły do nich zbuntowane agutki- Osa i Olena.

Po raz pierwszy w życiu musiałam się kimś świadomie opiekować, przezwyciężając lęki jeden po drugim. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że szczury nauczyły mnie odpowiedzialności. Wyleczyły z egocentryzmu. Pomogły dorosłemu człowiekowi dorosnąć i otrząsnąć się po latach choroby. Będę im za to dozgonnie wdzięczna.

Więc, dlaczego szczury? Bo mają w sobie niesamowitą siłę przetrwania i energię życiową. Niesłabnącą ciekawość. I są diablo inteligentne.
W mgnieniu oka odczytują ludzkie emocje i za miłość potrafią odwdzięczyć się miłością. Zdobycie ich zaufania jest wyróżnieniem. Zaskakujące, ile mamy ze sobą wspólnego.

Jednak, to co pozostanie w tej przygodzie dla mnie najważniejsze, to powrót do marzeń z dzieciństwa. Do czasów, kiedy nie ograniczały mnie kompleksy, niewiara w siebie i niedobór serotoniny.

Szczury i ulotność ich życia przypominają mi o tym, że warto walczyć o to, co w nas autentyczne. Prawdziwie nasze. Niezależnie od tego, co myślą inni. Niczym zbroję, założyć skórzaną kurtkę na ramiona i być sobą. Po prostu.